:: Złoto cz.5
Byli już przygotowani wiedzieli, co się stanie. Czekali na to aż przyjadą przyjechali weszli do budy porobili coś w niej "kupę"(bez skojarzeń!!) Czasu i wyszli obiad
to Olek i Marcin poszli podłożyć podsłuch, a Ewelina stała na czatach. Marian i Olek podłożyli podsłuch koło szafy żeby nikt nie zauważył. Włączyli simradio, przetestowali czy działa i działało. Uciekli i po chwili weszli tam "Ochroniarze".
-Dalej profesorze pracuj. Powiedział jeden
-Słyszeliście to nie są jego ochroniarze tylko jacyś bandyci. Powiedział Olek
-OJ tam Ochroniarze i Bandyci jedno i to samo.
Następnego dnia, przyjechał tam Olek i Marcin bez Eweliny, ponieważ musiała się uczyć. Pierwsze, co zauważyli to profesora jak wybiegł do nich i powiedział...
-Dzieci uciekajcie stąd
-Gdzie są bandyci?
-Pojechali po szefa, bo znaleźli jakiś podsłuch
-To nasze
-Wiem
-Skąd pan wie?
-Widziałem jak przyjeżdżaliście tutaj tylko starałem się nie zwracać na to uwagi żeby się nikt nie dowiedział
-Możemy się jakoś panu pomóc?
-Raczej nie
-A, co pan tam robi
-Oni mnie zmuszają do.... UCIEKAJCIE!!!
Nadjechali... Olek i Marcin uciekli.
Dobra trzeba zabrać się za tą sprawę dokładnie... Następnego dnia nikogo nie było w miejscu spotkań oprócz Olka. Więc zdenerwowany Olek wrócił do domu bez kontynuowania akcji, pomyślał, że w końcu czas na odpoczynek. Następnego dnia.
-Cześć sorrki, że mnie nie było, ale u fryzjera byłam
-A ja musiałem się uczyć do klasówki
-Eee... To nawet i dobrze, że was nie było, przynajmniej sobie odpocząłem
-Dobra no to po wielu odpoczynkach czas wziąć się do pracy
-Ok. To zaczynamy
Pojechali tam wcześniej i znów zastali samego Profesora, który im wszystko wytłumaczył...
-Dzieci nie mieszajcie się w to, mi wiadomo tylko tyle, że potrzebny im płyn na niewidzialność. Już udało im się, aby ulica Laskowa znikła. Skąd w ogóle wiedzieliście, co tutaj się dzieje
-Oj to długa historia, ale to było tak... (Opowiedział mu wszystko jak nie wiecie, co to patrzcie w 1 i 2 opowiadanie)
-To znaczy, że to kompletny przypadek?
-Dokładnie
-Nadjeżdżają uciekajcie.
Nadjechali a dzieci uciekły, ale nie daleko
-Dobra to teraz po obserwujemy ich zachowania.
-Około godziny 15 chodzą na Obiad na 15min. To nam nie wystarcza.
-Może i nie wystarcza na po oglądanie, co tam jest w środku, ale na pewno wystarcza na to żeby "pożyczyć" sobie od nich klucze i dorobić nowe. Powiedział Olek
-Świetny pomysł
-To od jutra
Marcin już poszedł do domu.
-Ale mój chłopak jest wspaniałomyślny powiedziała, Ewelina
-Staram się Odpowiedział Olek
I........................................................... Zaczęli się całować...
Następnego dnia...
C.D.N
Kiki












