:: Złoto cz.3
Zawiedziony Olek musiał przyznać mu racje z powodu na Eweline. Poszli na spacer i byli tak zainteresowani sobą, że nie zauważyli gdzie doszli patrzą:
-Olek gdzie doszliśmy jakoś dziwnie się tu czuje- z zaniepokojeniem spytała się Ewelina.
-Ja się czuje jak bym był gdzie nie byłem- bez zastanowienia powiedział Olek nie wiedząc, co mówi z powodu, że Ewelina mu towarzyszyła
-Ale widzisz nikogo tu nie ma, więc możemy...- Olek "idąc za ciosem" dał propozycje
-No nie jestem pewna... No dobra, ale nie tak na ulicy- z większym zaniepokojeniem powiedziała Ewelina. Jak by było to ukartowane?
Weszli na jakieś podwórko między blokami gdzie nie było nic charakterystycznego, więc...
Po chwili zauważyli wiele rozwalonych znaków w pewnej budzie z napisem "Ul. Laskowa", więc postanowili się przyjrzeć się z bliska, patrzą dalej i tam są również mapy z zaznaczoną i jakby skasowaną ulicą Laskową, a jeszcze dalej był jakiś profesor i kilka osób, które jakby broniły go.
Poszli, więc do domu zapamiętując drogę. Opowiedzieli to Marcinowi a, Marcin powiedział, że niedawno temu zginął bredzący kolega i zostawił im informacje (nie podam jej, bo za dużo by zajęło), z której się dowiedzieli, że on mieszkał na ulicy Laskowej, więc poszli następnego dnia do tej budy i znów byli tam te same osoby.
-Ten doktor wygląda jak by pracował nad jakimś składnikiem na niewidzialność- fachowo ocenił sytuacje Marcin
-Patrzcie, Jaka czysta i droga szafa wczoraj jakoś inaczej wyglądała zupełnie inaczej- Powiedział Olek. Aż nagle ktoś z "Obrońców" doktora powiedział "szpiedzy"
-W nogi, uciekamy stąd- krzyknęli Olek i Marcin
-I nie pokazywać mi się tu więcej- zaczęli krzyczeć "Obrońcy" Profesora
W domu.
-Zauważyliście jak oni agresywnie zareagowali na to wydaje mi się to zbyt groźne i sądzę, że nie powinniśmy się w to pakować- z zdenerwowaniem powiedział Olek
-NO, CO TY jesteśmy coraz bliżej rozwiązania zagadki ulicy Laskowej i złota- Z wielkim zaprzeczeniem powiedział Marcin
-Róbcie, co chcecie ja jestem za i przeciw- bez zastanowienia powiedziała Ewelina
A więc znów posłuchali się wszyscy Marcina i na następny dzień poszli tam jeszcze raz już wiedząc, czego się spodziewać, więc, Byli ostrożniejsi nie jak wcześniej dokładnie przyglądali się, co oni tam robią, zauważyli jak profesor ich zauważył (pomieszanie z poplątaniem) i profesor chciał im przekazać informacje żeby uciekali.
Oni nie dali spokoju, zostali i dalej obserwowali tylko, że....
Ktoś zbliżał się do wyjścia...
-Uciekamy -zaczęli mówić do siebie szeptem
A więc uciekli, ale nie za daleko patrzą , co oni tam robią. Wsadzają profesora do jakiegoś luksusowego samochodu i odjechali
-Hm... ciekawe taka buda i taka limuzyna-z niedowierzaniem powiedział Olek
-Właśnie to dziwne za bardzo- dodał Marcin
-No, więc koniec poszukiwań na dziś jutro musimy być wcześniej zobaczyć, co oni tam robią i mieć ze sobą jakieś motory (nie podam nazwy z powodu, że, iż, jak, zatem, ależ...)
Następnego dnia...
C.D.N
Kiki












