:: Kostka Zarysa
Miasto SimCity było zawsze uważane za miasto spokojne, bez przemocy i kradzieży do chwili gdy nie przyjechał do niego pewien Sim o imieniu Zarys. Zarys kupił sobie małą działkę leżącą daleko od innych działek. Była to działka średniego rozmiaru której nie wiadomo dlaczego nikt nie chciał nabyć oprócz żyjącej tam sto lat temu pewnej dziwnej rodziny o której mówiono dziwne rzeczy. Na owej działce stał dom, a raczej rudera w której jak opowiadali świadkowie działy się dość dziwne rzeczy. Zarys był Simem który nie miał przyjaciół. Był bardzo tajemniczy i nie lubił się zwierzać ze swojej przeszłości. Wcale mu nie przeszkadzało, że ludzie opowiadali, że postradał zmysły. Pewnego wieczoru kiedy Zarys wyszedł na swój stary, drewniany taras, aby stamtąd obserwować gwiazdy nad SimCity, został oświetlony przez dziwną smugę światła. Od tego momentu już go nikt nie widział, ponieważ Zarys nie opuszczał swojej rezydencji przed zachodem słońca. Przez cały dzień siedział w swojej piwnicy i tworzył dziwne mikstury. Simowie z okolicy zaniepokoili się tym i postanowili sprawdzić co dzieje się u ich sąsiada. Gdy tam dotarli wokół domu unosiła się dziwna mgła (która zalała pola pszenicy i tak powstał Chocapic), a las który ich otaczał świetnie oddawał nastrój grozy. Grupa zwiadowcza składała się z trzech Simów: Billa, Kija i Macha. Gdy zapukali oni do domu Zarysa nikt nie otworzył, a że drzwi były otwarte, postanowili wejść do środka. Zarys nie cierpiał wścibskich Simów. Brzydził się podglądaniem i plotkowaniem o innych. Sąsiedzi postanowili się rozłączyć. Bill postanowił, że pójdzie do pokoju do którego wiodą pierwsze drzwi po prawej. Była to kuchnia. W domu było ciemno i tylko gdzieniegdzie paliły się świeczki. Gdy Bill wszedł do kuchni zobaczył, że na jej środku stoi potężny, średniowieczny stół wraz z paroma krzesłami. Poczuł się dziwnie, tak jakby ktoś go obserwował (czyżby Big Brother :)). Nie zważając na to zaczął przeszukiwać szafki. Nic w nich nie było oprócz jednej małej, drewnianej kostki do gry. Bill schował ją do kieszeni i wrócił na korytarz.
-Znalazłeś coś Bill? - zapytał Mach.
- Nic ? odpowiedział ? Same puste szafki. Jakby nikt tu nie mieszkał. Mimo to i tak czuję, że coś tu jest nie w porządku.
I w tym właśnie czasie, kostka w kieszeni Billa poruszyła się, a światło w holu zabłysło tak jasno, że oślepiło Simów. Trwało to tak szybko, że nie zdążylibyście przeliterować słów: Mamo, ja się boje! Ich oczom ukazały się monstrualne rzeżby i obrazy przedstawiające jakiś innych Simów. Bill poczuł, że kostka się poruszyła lecz pomyślał, że to tylko zwykły zbieg okoliczności więc postanowił nie wspominać nic o niej swoim wspólnikom.
- Myślę że powinniśmy wracać ? zaproponował Kij ? to nie nasza sprawa, lepiej już idźmy. -Zostaniemy tu strachliwy Simie i rozwiążemy zagadkę. ?do Kija Mach- Pilnuj tego tchórza, Bill, a ja idę na górę.
Schody po których wchodził na górę Sim były jak reszta domu stare, a na dodatek przeraźliwie skrzypiały. Mach nie zważał na to i gnał przed siebie jak by brał udział w biatlonie lekkoatletycznym. Gdy znalazł się już na pierwszym piętrze zauważył dziwną maszynę i w tej właśnie chwili kostka w kieszeni Billa poruszyła się, a wielka eksplozja wyrzuciła Mach na parter. Było już wiadomo, że dom jest nawiedzony. Przez chwilę Simowie stali w totalnej ciszy gdy z kieszeni Billa zaczął wydobywać się przeraźliwy śmiech. Sim wyjął kostkę i spojrzał na nią. Była na niej wyryta twarz, bardzo przypominająca Zarysa. Śmiała się ona najprawdopodobniej nie z nich lecz z tego do czego potrafią doprowadzić pycha i chciwość. Kostka zaczeła się unosić się do góry i zamieniła się w tabliczkę na której oprócz twarzy był wyryty napis: ?Estalos de krimbo samatoff?. Nieustraszeni Simowie uciekli, a dom został zburzony. Nikt nie potrafił wyjaśnić słów z tabliczki. Był to starodawny język zaginionej cywilizacji która istniał tysiące lat temu. Podobno wyryte słowa mówiły coś jakby: ?Siła {tej} mocy rośnie?.
Nastał rok 2002. Miasta zmieniły się w wielkie metropolie. Prawie wszystko uległo zmianie. Oprócz kilku cech, które tworzyły z Simów chciwych i wścibskich sąsiadów. Działkę spod domu Zarysa, zburzonego sto lat temu, została wykupiona przez jednego Sima o imieniu Grizz. Jak Simowie mówią był on prawnukiem poznanego nam Zarysa. Grizz był Simem który nie miał przyjaciół. Był bardzo tajemniczy...
SimeN
PS. Zapewne jesteście ciekawi skąd te dziwne imiona Simów z grupy zwiadowczej. Otóż są oni członkami klubu gry w bilard. Wszelkie prawdopodobieństwo do prawdziwego życia jest przypadkowe. Firma która została wynajęta przez mieszkańców SimCity do zburzenia domu Zarysa była spólką z.o.o.. W trakcie pisania opowieści nie ucierpiało żadne zwierzę, a tym bardziej Sim.











