Życie w SimCity wyglądało normalnie aż do czasu pojawienia się nowego mieszkańca...
Cmentarz i dom Grabarza!
-Witam pani Kowalska!
-A, witam panią Nowak.
-Słyszała pani co to za budowa obok pani domu?-spytała Kowalska
-Ktoś sobie dom chyba buduje, tylko jakiś mały, raczej barak to niż dom.
-Bo to nie dom tylko cmentarz tam budują.
-Cmentarz??? W cetrum osiedla?-zdziwiła się Nowakowa
-Tak! Ale to jeszcze nienajgorsze, w tym "baraku" ma mieszkać grabarz, ale nie zwykły-Kowalska nachyliła się i zaczęła mówić szeptem- podobno przeprowadza jakieś eksperymenty, przenieśli go z poprzedniego cmentarza ponieważ ludzie się bardzo skarżyli, że niby w nocy jakieś głosy słychać i inne takie.
-Co pani mówi?!
-Naprawdę, zabrania wchodzić do siebie, bo trzyma tam jakieś chemikalia, podobno kiedyś zażył coś z tych jego butelek i zabił człowieka ale nigdy mu nikt tego nie udowodniono.
-O, Boże i on będzie mieszkał tak blisko mnie, a co z moimi dziećmi?-wystraszyła się Nowakowa
-Nie wiem jak pani ale ja będę bardzo pilnowała swojego Maćka.
-Dziękuje bardzo pani Kowalska, do widzenia
-Do widzenia i niech pani uważa na niego ma wielką bliznę na twarzy jak go pani zobaczy niech lepiej ucieka!
Nowakowa przez całą drogę zastanawiała się nad słowami Kowalskiej i nawet nie zauważyła kiedy przed nią pojawił się budowany cmentarz, nagle zobaczyła kogoś na terenie cmentarza nie mógł być to robotnik ponieważ była to niedziela, podeszła bliżej i zobaczyła twarz tego człowieka była przecięta wielką blizną i wygięta w okropnym grymasie. Przez myśl Nowakowej przeszło "To on!" i jak najszybciej oddaliła się!
-Cześć Adam, cześć Wojtek!
-Cze Maciek!-krzyknęli razem bracia
-Widzieliście ten cmentarz co tam go budują
-Widzieliśmy
-Podobno ten grabarz tam u siebie jakieś eksperymenty przeprowadza, wszyscy się go boją, dlatego go nie wyrzucili z roboty tylko tak przenoszą.
-E, tam po prostu ma znajomości-powiedział Wojtek
-Jakie znajomości, on z nikim nie rozmawia, po prostu się go boją!-mówił dalej Maciek
-Słyszałem o tym-powiedział Wojtek-ale po to nas tu wezwałeś żeby pogadać o grabarzu?
-Między innymi-Maciek schylił się i zaczął mówić szeptem-mam plan, dzisiaj zakradniemy się na cmentarz i zobaczymy co on tam u siebie robi, pierwsi odkryjemy tą tajemnice!
-ZWARIOWAŁEŚ???!!!!-krzyknęli razem Adam i Wojtek
-Nie chcecie być pierwszymi którzy to odkryją?
-No... właściwie to chcemy
-No widzicie więc idziemy
Była ciemna noc kiedy przybyli pod cmentarz, zakradli się pod sam dom grabarza, zajrzeli przez okno i ujrzeli ciemny pokój z jakimiś butelkami, płynami i sprzętem jaki widzieli na lekcjach chemii. Grabarz stał nad tym sprzętem i wlewał coś do probówek, gdy nagle zgiął się w pół zaczął wrzeszczeć i zniszczył to nad czym przed chwilą pracował. Adam zaczął panikować chciał uciekać grabarz musiał ich zauważyć ponieważ szedł w ich stronę, miał nienaturalnie czerwone oczy, chłopcy postanowili uciekać grabarz zauważył to i zaczą ich gonić. Biegli przez cały cmentarz, przez mgłę nie widzieli czy grabarz jest daleko czy blisko. Dobiegli właśnie do krat ogradzających cmentarz, Wojtek i Maciek spokojnie przeszli na drugą stronę, jako ostatni przechodził Adam ale poślizną się i spadł z powrotem na teren cmentarza, mgła natychmiast go pochłonęła słyszeli tylko milknące krzyki, Wojtek chciał wracać po brata, ale Maciek na to nie pozwolił postanowili wrócić tu następnego dnia...
MK_cafe CDN.












